środa, 2 października 2013

Rozdział 19 1/2 "You're beautiful, Brooke."

Brooke's POV

Pochyliłam głowę i trzymałam się za brzuch.Chrząknęłam kilka razy próbując wyprostować się jeszcze raz,ale moje nogi były słabe. Zamknęłam oczy starając się zapomnieć o bólu.Słyszałam jak ktoś biegnie w moim kierunku,otworzyłam oczy i jęknęłam widząc przed sobą nauczyciela.

-Wszystko w porządku?-zapytał jednocześnie kładąc rękę na moim ramieniu.

-Tak,czuję się dobrze.-wymusiłam uśmiech.

-Jesteś pewna?-zapytał starając się spojrzeć w moje oczy.

-Powiedziałam,że czuję się dobrze!-rzuciłam się na niego i odeszłam.Spacer w tej chwili rani jak diabli.Weszłam do łazienki,rzuciłam torbę i podeszłam do lustra.

Mój policzek był czerwony ,a w niektórych miejscach fioletowy.Podniosłam koszulkę , zaczęłam dyszeć,łzy napełniły moje oczy i zakryłam ręką usta.Fioletowo-czerwono-czarne siniaki pokrywały mój brzuch.Czy on uderzył mnie aż tak mocno?Drugą ręką dotknęłam siniaki płacząc z bólu.Opuściłam koszulkę w dół i przetarłam twraz. Chwyciłam torbę i wyciągnęłam z niej puder,żeby zakryć siniaki na policzku.Miałam szczęście,że nie wyglądało to aż tak źle bo nie chcę ,żeby ludzie się o tym dowiedzieli.

Chciałam już wrócić do domu.I tak byłam już spóźniona na lekcje,więc po co się męczyć?

Wyszłam z łazienki trzymając się za brzuch.Podeszłam do drzwi otworzyłam je i zrobiłam kilka kroków na zewnątrz,rozglądając się.Cofnęłam się zauważając Nicka i jego grupę stojących na parkingu.Weszłam z powrotem do szkoły,zamykając drzwi i opierając się o nie.Co teraz? Nie mogę iść do klasy.
Wyjrzałam przez okno,tylko aby zobaczyć Nicka i jego grupę idących w kierunku drzwi.Dysząc odeszłam jak najdalej od drzwi.Ledwo mogłam oddychać,właśnie uświadomiłam sobie,że panikuję.Chwyciłam tył mojej szyi i pociągnęłam za końcówki włosów.Jedynym,bezpiecznym miejscem do którego teraz mogłam iść to klasa.

Otworzyłam drzwi od klasy do angielskiego i weszłam,rozejrzałam się ale nikogo tam nie było,więc zamknęłam po cichu drzwi i odwróciłam się,tylko po to aby zobaczyć,że wszyscy patrzą się na mnie jakbym była jakimś dziwakiem.


Spojrzałam na Panią Oak,która patrzała na mnie z podniesionymi brwiami.

Kurwa,jak ja mam to wyjaśnić?

-Ja..uhm...ja..-zaczęłam.

Mój wzrok padł na Justina.Cholera,zapomniałam o nim.Widział mnie pół godziny temu .Przechylił głowę na bok i wyszeptał coś w stylu "co się stało?".

Moje życie to jeden wielki bałagan.

-Panno Adams?-Pani Oak zapytała.

Spojrzałam na nią spodziewając się zobaczyć w jej oczach gniew,ale jedyne co widziałam to zaniepokojenie.

-Wszystko w porządku?-zapytała.

Skinęłam głową podczas połykania śliny.Poczułam zawroty głowy,a mój żołądek bolał jak diabli.

Machnęłam lekceważąco ręką-Ja po prostu...Jest w porządku.

-Gdzie jest twoja torba?-zapytała marszcząc brwi.

Spojrzałam na dół na moje ręce.Cholera,musiałam zostawić ją w łazience.

-Uh,chyba zapomniałam-wymamrotałam i nagle poczułam jak cały pokój wiruje.Rozszerzyłam na chwilę oczy , a potem wróciłam do normy.Przetarłam dłońmi czoło,ściskając powieki.

-Panno Adams, jeżeli nie czujesz się dobrze to powinnaś iść do domu.-powiedziała podchodząc do mnie.

-Nie,jest dobrze.Tylko trochę kręci mi się w głowie.-powiedziałam idąc na swoje miejsce.

-To nie wygląda na zwykły zawrót głowy.-powiedziała krzyżując ręce na piersi.

-Czuję się dobrze,poważnie.-powiedziałam siadając.

Pokój przestał wirować kiedy usiadłam.Zamrugałam kilka razy ,znowu poczułam się normalnie,nie licząc bólu brzucha.
Skinęła głową i wróciła do prowadzenia lekcji.Nawet nie śmiałam teraz spojrzeć na Justina.Musiał sobie pomyśleć,że jestem jakaś szalona,czy coś.Westchnęłam kładąc łokcie na stole i opierając głowę w dłoniach.


...

***

Nie zdążyłam przetłumaczyć całego rozdziału PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM

Dalsza część rozdziału pojawi się w weekend
http://ask.fm/dzastajna

niedziela, 22 września 2013

Rozdział 18 "Let me go!"

Brooke

Obudziłam się i poczułam parę silnych ramion wokół mojej talii. Ktoś leżał obok mnie na kanapie i miałam zamiar wstać, kiedy przypomniałam sobie, co się stało, zanim zasnęłam. Pamiętam, że po tym Justin i ja usiedliśmy na kanapie, aby obejrzeć film i najwyraźniej zasnęłam.

Zamrugałam moim oczami i spojrzałam w górę przez rzęsy. Ujrzałam Justina patrzącego na mnie i posyłającego mi mały uśmiech. Odwróciłam się i położyłam moją głowę znów na jego brzuchu. Ściągnął jedną rękę z mojej talii i głaskał włosy na mojej twarzy.

- Hej. - powiedział zachrypniętym głosem. Boże, kocham dźwięk jego głosu.

Słyszałam, że jego brzuch odzywał się i spojrzałam na czas. 6:30, musiał być głodny i kiedy myślałam o jedzeniu, uświadomiłam sobie, że też byłam głodna.

- Jesteś głodny? - powiedziałam po cichu.

- Hmmm mhmm. - wymamrotał.

Zachichotałam i odwinęłam się z jego ramion i wstałam, powoli. Wyciągnęłam moje ramiona ponad głowę i jęknęłam.

Szłam w stronę kuchni i zmarszczyłam brwi w trakcie robienia jedzenia.

Byłam bardzo pewna opuszczenia. Ale nagle Justin pokazywał mi, że troszczy się o mnie. Nie powstrzymywałam go, kiedy mnie przytulał i spodobało mi się to. Ale nie powinnam pozwalać mu.

To zabija mnie, wiedząc, że zostawiam tam, w salonie, chłopaka, który troszczy się o mnie i to nie mogłoby go uszczęśliwiać, tak myślę.

Ale może to był inny sposób? Być może, po prostu go unikam.

Może to było trudne, ale nie chciałam zostawiać Justina teraz. Sprawia, że czuję się lepiej i uświadomiłam to sobie wczoraj.

Nie mogłam iść na policję, ponieważ chcieliby wiedzieć, czemu mi groził, a ja nie mogę im powiedzieć. I on nie może nic zrobić, oprócz grożenia mi, do kurwy nędzy. Nie powinnam być przerażona w stosunku do niego. Ale dlaczego się tak boję? Westchnęłam i zaczęłam przygotowywać jedzenie.


-

Szłam do mojej szafki, kiedy poczułam kogoś owijającego swoje ramiona od tyłu i podniósł mnie z ziemi i pocałował moje ramię. Kiedy opuścił mnie na dół, szybko się odwróciłam. Justin. Uśmiechnęłam się do niego i zamknęłam szafkę.

Najwyraźniej, ktoś za nim przyciągnął moją uwagę. Spojrzałam za jego ramię i zamarłam. Widziałam chłopaka z wczoraj z jego przyjaciółmi, obserwował mnie z nieczytelnym wyrazem i kiedy zobaczył mnie patrzącą na niego, szturchnął swoich przyjaciół i potakiwał w moim kierunku. Patrzyli na mnie, górę i w dół i powiedzieli coś, ale nie mogłam tego usłyszeć. Zdałam sobie sprawę, co robię i rzuciłam moim spojrzeniem. Przełknęłam ślinę i spojrzałam w dół, zanim z powrotem popatrzyłam na Justina.

Jak mogłam zapomnieć, że on chodzi do szkoły? Szkoła to teraz najprawdopodobniej najgorsze miejsce.

- O co chodzi? - Justin zachichotał, patrząc na mnie. Oh, gdybyś tylko wiedział. 

- O nic, po prostu dziwnie się na mnie patrzą. - wymamrotałam.

Justin odwrócił się i spojrzał na chłopaka. Teraz, Justin nie był badboy'em czy coś, ale Justin był o wiele wyższy od niego i z jakiegoś powodu, patrzył w przestrzeń, kiedy Justin na niego spojrzał.

- To Nick Jones. - powiedział odwracając się.

Wzruszyłam ramionami. - Okej, ale skąd ty go znsz?

Zachichotał. - Nienawidzimy się. Rok temu przyszedłem do tej szkoły, a on zachowywał się, jakby to była jego szkoła czy coś. Przerażał wszystkich, ale nie mnie i moich przyjaciół. Walczyłem z nim jakiś czas temu, wszyscy myśleli, że zamierza "wygrać", ale tego nie zrobił, po tym wszyscy mniej się go bali. Od tego czasu, on mnie nienawidzi, a tak naprawdę, nie obchodzi mnie to. - wzruszył ramionami. - Ludzie mówią, że jego matka jest narkomanką i nikt nic nie wie o jego ojcu. Jego ciotka umarła na raka, jego wuj też umarł. Nikt nie wie, z jakiego powodu, ale to nie ma znaczenia. On nie powinien na Ciebie patrzeć i nie bój się go, kiedy coś do ciebie mówi, okej?

Zamarłam na kilka sekund. Mówił o jego wuju. Wiedział, że jego wuj zmarł. Gdyby tylko wiedział jak, nie chciałby teraz ze mną rozmawiać. I, jak mógł się go nie bać?

Powoli przytaknęłam.

Zmarszczył brwi, ale widziałam, że lekko wzruszył ramionami.

- Idę do mojej szafki. Zobaczymy się w klasie? - zapytał, jednocześnie przytulając mnie bokiem.

- Yeah. - wymamrotałam.

Bałam się, bo facet, który był podobno Nickiem, stał praktycznie obok mnie. Był tak blisko, a ja wiedziałam, że jedynym powodem, który nie przyszedł do mnie, był Justin. Więc kiedy Justin odszedł, szybko weszłam do łazienki dziewczyn. Wiedziałam, że nie mogłam zostać tu na zawsze, ale to dało mi trochę czasu.

Umyłam ręce i spojrzałam w lustro. Wyglądałam okropnie. Chwyciłam za eyeliner i tusz do rzęs z mojej torby i użyłam ich. Nałożyłam trochę pudru, ponieważ z jakiegoś powodu, byłam bardzo blada. Poprawiłam moje włosy i wzięłam głęboki oddech, zamykając oczy i otwierając je ponownie.

Podeszłam do drzwi i otworzyłam je powoli, rozglądając się wokół. Kilka osób stojących obok szafek i rozmawiających, ale nie zobaczyłam Nicka. Wyszłam z łazienki i poszłam za róg.

Ktoś rzucił mnie na ścianę i poczułam ostry ból w plecach. Otworzyłam oczy i zobaczyłam twarz Nicka.

Tak, mogłam się tego spodziewać. Starałam się wyciągnąć nadgarstek z jego rąk, ale to nie zadziałało i zaczęło boleć jak diabli.

- Puść mnie! - splunęłam.

- Niestety, nie mogę tego zrobić. - uśmiechnął się do mnie.

- Puść mnie, pieprzony dupku, już ci mówiłam, przepraszam, to czego kurwa chcesz ode mnie? - jęknęłam, próbując uciec.

Pochylił się do mojego ucha i poczułam jego ciężki, chyba ze złości, oddech.

- Chcę, abyś zapłaciła, za to, co zrobiłaś. - warknął mi do ucha, a potem poczułam ból w brzuchu, potem na policzku. Skrzywiłam się z bólu i zdałam sobie sprawę, że walnął mnie w brzuch i uderzył mój policzek.

Uderzył mnie ponownie w brzuch i zakrztusiłam się własnym oddechem. Czułam, jak moje kolana słabły, ale jego ucisk na mnie, trzymał mnie u góry.

Nagle przestał mnie bić i spojrzał w prawo. Grupa dziewcząt chodziła za rogiem, nie zwracając na nas uwagi. Trzymałam się za brzuch i westchnęłam, bo przestał mnie bić.

Wspomnienia powróciły, z sierocego domu, kiedy chłopcy bili mnie. Łza spadła na mój policzek, ochładzając moją ciepłą skórę.

Spojrzał na mnie i przewrócił oczami, z powodu mojej łzy. Dziewczyny patrzyły się na nas dziwnie i szybko się cofnęły.

- Dla twojej wiadomości. - uniósł brwi i uśmiechnął się do mnie. Nagle poczułam ochotę zwymiotować. - Justin nie zawsze będzie tutaj, aby cię chronić. - splunął, włożył ręce do kieszeni i odszedł zostawiając mnie w bólu.




>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

CZY TYLKO JA NIE LUBIĘ NICKA? -.-


ALE JUSTIN I BROOKE, AWW ♥


PRZEPRASZAM, ŻE MUSIELIŚCIE TYLE CZEKAĆ, ALE W WEEKEND PRAKTYCZNIE NIE BYŁO MNIE W DOMU C;

 

KOCHAM WAS, RICELIKEBIEBER

 

KONTAKT:

MÓJ ASK  

MÓJ TWITTER 

wtorek, 10 września 2013

Liebster Award ♥


Zostałyśmy nominowane do Liebster Blogger Award,  czyli :„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.



Zostałyśmy nominowane przez:

<naciśnij na to jasne pole, jeśli chcesz, tam jest link, ale go nie widać xd>


Pytania i odpowiedzi:

1. Jak się nazywasz?

Justyna, Natalia & Weronika

2. Ile masz lat?

Ja aka Weronika i Justyna mamy 14, a Natalia 13 ;)

3. Skąd pochodzisz?

Mieszkamy w Sianowie, ale pochodzimy:
Justyna: Białogard
Natalia: Sianów
Weronika: Koszalin

4. Jaką jesteś osobą?

Opiszę każdą z osobna:

Justyna jest tak zwana 'środkowa' jeśli chodzi o wiek, ale jest z naszej trójki najwyższa. Wydaję mi się, że jest najrozważniejsza z nas wszystkich i najbardziej opanowana. Chociaż w większości przypadków nie może opanować śmiechu :D

Natalia jest naszą kochaną najmłodszą c; Ma ogromny temperament i często nie zgadza się z nami. Ma straasznie zaraźliwy śmiech i jest dziwna <lofki ♥>

Ja aka Weronika jest najstarsza, ale karzeł z niej xd Jest najdziwniejsza z całej trójki i chyba najmniej rozważna. Mieszka 3 kroki od Justyny.

5. Co lubisz robić w wolnym czasie?

Wszystkie kochamy robić w wolnym czasie 2 rzeczy: siedzieć na Twitterze i siedzieć na klatce przed blokiem Natalii :D

6. Ulubiony aktor/aktorka?

Cała trójka kocha Lily Collins + Weronika i Natalia jeszcze Jamiego Bower'a ♥

7. Ulubiony film?

Wiadomo, że Never Say Never :)) + Natalia lubi "Porwanych"

8. Ulubiony typ muzyki?

Pop & R'n'B 

9. Za co kochasz Justina?

Kochamy Justina za to, jakim jest człowiekiem. Wiemy zmienił się, ale wiemy też, że w środku jest ciągle tym samym Kidrauhlem co kiedyś. Po prostu się zagubił. Ale nie o to chodzi. Kochamy Justina za to, że jest szczery, kochany, słodki, wie, do czego dąży i zawsze wierzy, że marzenia się spełniają. I to jest piękne.

10. Którą piosenkę Justina lubisz najbardziej?

To tak, jakby matka musiała wybierać między swoimi dziećmi jedno najukochańsze ♥

11. Chciałabyś aby Jelena powróciła?

Nie chcemy robić jakichś dram, czy pisać rozprawek na ten temat, więc powiemy grzecznie. 3 razy nie, dziękujemy ;)


Nasze Pytania:

1. Jak masz na imię?
2. Kiedy masz urodziny?
3. Gdzie mieszkasz?
4. Za co kochasz Justina?
5.  Jak opisałabyś/opisałbyś samą/samego siebie?
6. Czy masz jakieś fobie?
7. Ulubiony zwrot?
8. Kim chcesz zostać w przyszłości?
9. Co sądzisz na temat Jeleny?
10. Ulubiona część ciała?
11.  Ulubiona wokalistka/wokalista/zespół?


Nominowane Blogi:
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
@ricelikebieber


niedziela, 8 września 2013

ROZDZIAŁ 17 ''The worst type of crying is the silent one''

Brooke 

Oni nie byli moją prawdziwą rodziną. Moja mama jest narkomanką a ojciec nie dba o mnie.

-P-przepraszam ja naprawdę nie myślałam t- zaczęłam ,ale mi przerwał.


-Zamknij się kurwa i słuchaj.Nie obchodzi mnie, czy masz to na myśli,czy nie i tak to zrobiłaś - spluną pochylając się do mnie.


Modliłam się żeby nauczyciel tego nie widział. Wyglądał jakby chciał mnie zabić tu i teraz. Szczerze mówiąc ,nie mogę go winić.Nigdy nie pomyślałam że to wróci i będzie mnie prześladować. Myślałam że nikt się o tym nie dowie. Ludzie którzy to zrobili to były tylko pogłoski. Pieprzona policja obiecała nie mówić prawdy mojej rodzinnie do końca świata.


-To był wypadek-okey? Obiecuję. -powiedziałam cicho ,ale wiedziałam ,że to nie ważne czy to był wypadek czy nie.


Odchylił się w fotelu i spojrzał z daleka na  mnie. Spojrzał przed siebie i myślałam, że nie zamierza nic mówić, ale już po kilku sekundach otworzył usta.


-Lepiej uważaj na siebie-powiedział


Kurwa.

--------------


Siedziałam w domu i szczerze bałam się już teraz. Myślałam, że mogę ukryć  przeszłości. . Nigdy nie myślałam, że jego pieprzony kuzyn będzie żyć w Stratford, a jestem pewna  że nie zamierza tego zmarnować.
"Lepiej uważaj na siebie" ... Co to ogóle znaczy? Czy  on chce mi coś zrobić?

Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, o co mu chodzi, ale nie chcę w to wierzyć.


Ale to była moja cholerna wina. Nigdy nie powinnam  przenosić się do Stratford.


Rozszerzyłam oczy i wstałam z łóżka.


To wszystko. To jedyny sposób. Muszę opuścić Stratford, zanim będzie za późno. Muszę odejść i nigdy nie wrócić.


Powoli wstałam  i zacząłem  wyciągać moje ubrania z szafy. Otworzyłam torbę i umieściłam w niej  wszystkie potrzebne  rzeczy . Chwyciłam trochę pieniędzy, kosmetyki , bieliznę, biustonosze i wszystko, co potrzebne.


Łza spłynęłam z moich oczu i przestałam się pakować.
Dlaczego ja płacze? Byłabym szczęśliwa że mogę opuścić Stratford. Ale nie czuje się dobrze. Nie czuje się zadowolona.Byłam inna. Czułam się ,jakby miała się zatrzymać. Coś lub ktoś miałby mnie zatrzymać.

Położyłam się na łóżku ze łzami  w oczach oczach, Odwróciłam się więc teraz  leżałam  na brzuchu i krzyczałam w poduszkę. Dlaczego moje życie nie może być kurwa normalne? Będąc szczęśliwą i nie martwić się o nic.


Kilka minut płakałam w poduszkę i  usłyszałam pukanie do drzwi. Kręciłam się i spojrzałam na nie. Cholera. Co jeśli to jest on?


Otarłam moje łzy  szybko wstałam i chwyciłam walizkę,gotowa do wyjazdu. Zatrzymałam się przed drzwiami. Pewnie umrę ,jeśli to on.


Ale z drugiej strony  nie mam nic przeciwko, aby umrzeć.


Otworzyłam drzwi stał tam Justin i patrzył się w górę ,gdy mnie zobaczył zmarszczył brwi.


-Płakałaś?-zapytał.


-Nie-skłamałam i wypuściłam drżący oddech.


Wszedł do środka, zbliżając  się do mnie zamknął za sobą drzwi. Widziałam jego  wątpliwości, czy może mnie dotknąć, bo podniósł rękę do góry, ale zatrzymał się i zrobił krok do tyłu.


-Brooke, coś się stało? -Zapytał zaniepokojony. Nie wiem. Kurwa, nie wiem, co się ze mną dzieje.


Pokręciłam głową i chwyciłam moją torbę z podłogi i spojrzałam na niego/..


-Wyjeżdżasz?- Justin zapytał podchodząc do mnie bliżej.


Poczułam  łzy w oczach, i z trudem przełknęłam ślinę. -Muszę odejść, Justin.


Jego oczy rozszerzyły się  w ciągu sekundy łza spadła z  jego oka.


-Co, nie! Brooke, powiedz mi, co jest nie tak, proszę. 


-Kurwa nic nie jest  w porządku i dlaczego cię to obchodzi? "- powiedziałam , więcej łez poleciało  z moich oczu.


-Ponieważ jesteśmy przyjaciółmi  i zależy mi na tobie Brooke. Bardziej niż powinno. Proszę, nie zostawiaj mnie- powiedział.


-Nie jesteśmy przyjaciółmi! -podniosłam głos.


-Brooke zatrzymaj się! -krzyknął popychając mnie.


-Nie potrzebuję cię! Czuję się dobrze bez ciebie! -Zacząłem krzyczeć i płakać. -Co  do cholery jest ze mną nie tak, dlaczego płaczę przed tobą -Mruknęłam  bardziej do siebie i otarłam  moje łzy- jestem zła na siebie za to, że jestem taka słaba i płacze przed tobą.


On nic nie powiedział,  tylko spojrzał na mnie i nie mogłam  nic odczytać z jego twarzy. Po kilku sekundach podszedł do mnie i wsunął ręce pod moje  ramiona i przytulił  mnie. Byłam zaskoczona , ale  ja położyłam dłoń na jego piersi i głowę na nim. Cicho szlochałam  a on potarł moje plecy.


Z jakiegoś powodu, jego dotyk uspokajał mnie i nie chciałam go  opuścić. On gładził moje włosy ręką i położył podbródek na moim ramieniu ,ciągnąc mnie bliżej.


Po prostu stałam  tam przez chwilę. Czułam się tak dobrze i na chwilę zapomniałam o opuszczeniu Stratford. Zapomniałam o wszystkim, co się teraz dzieje . Zapomniałam o śmierci rodziców, zapomniałam o sierocincu , chłopcu  który  zawsze mnie bił, o  Jake Jones i jego żonie  i o  wszystkich  którzy kiedykolwiek mnie skrzywdzili.


Czułam  się tak wspaniale.czułam się tak jakbym  trzymała cały swój świat.. Kocham to uczucie.


Wystarczy, ale  ktoś szepnął. -Nie oszukasz mnie, Brooks. Nie jestem głupi.


Wtedy zdałam sobie sprawę, że mu zależy.


Po raz pierwszy w roku płakałam przed kimś.Najgorszy rodzaj płaczu jest cichy .Drugi, kiedy wszyscy śpią.Trzeci, gdy się czuje coś w gardle, a oczy stają się rozmazane od łez.Czwarty z nich to ten kiedy po prostu chcesz krzyczeć.Piąty, gdzie trzeba wstrzymać oddech i chwyć żołądek i  milczeć.A szóstyt, w którym już nie mogę oddychać.


Jeden, kiedy zdajesz sobie sprawę, osobę, która znaczyła dla ciebie wszystko , już nie ma.Jeden, kiedy zdajesz sobie sprawę, nikt nie jest tu dla Ciebie.


Ale ten jeden, ten był inny. Rzuciłem moją torbę na podłogę  i owinęłam ramiona wokół jego talii.


-Jestem z tobą, wyszeptał w moje czoło


***
UWAGA!
Rozdziały będą się pojawiać w weekendy. 

+ Lenna (autorka tego opowiadania) nie posługuje się językiem angielskim i jak są gdzieś błędy lub źle skonstruowane  zdania to nie wińcie nas. ;)

Brook i wyjazd ;o
Justin dobrze że przyszedłeś w porę.
Rozdział pełen emocji. ;)
















piątek, 30 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 16 "What the fuck do you mean?"

Brooke's POV

Upadł do tyłu  i uderzył głową w szklany stół.Myślałam,że się podniesie ale nie zrobił tego.Wstałam szybko i otarłam moje łzy.Patrzyłam na niego chwilę kiedy zdałam sobie,że krew była obok jego głowy.Zaczęłam dyszeć i zakryłam ręką usta.Moje oczy powędrowały z powrotem do jego głowy kiedy krew zaczęła lecieć z jego ust.Był martwy. 

Ale potem usłyszałam jak ktoś dławi się krwią.Jego oczy były wywrócona a on wymiotował krwią.Krzyczałam zmuszając go do obrócenia się w moją stronę.Spojrzał na mnie ze złością w oczach.Przestraszona co się wydarzy cofnęłam się i szukałam wyjścia z tego bałaganu. Jęknął i wstał. 


-Zabiłaś mnie,Brooke-uśmiechnął się a jego zęby były całe we krwi.


-Nie zabiłam  Cię, nie jesteś martwy!-krzyczałam.


-Oh, owszem jestem-powiedział i podszedł do mnie.Nie miałam dokąd uciec.


Złapał mnie za szyje i pchnął na ścianę przede mną.Ściskał moją szyję tak mocno,że miałam problemy z oddychaniem.Nie zajęło mi długo,aby zdać sobie sprawę z tego co on robi.Dusi mnie. W jaki sposób? Przecież sam powiedział,że nie żyje.


Za chwilę miałam umrzeć.Puścił mnie.Upadłam na ziemię łapiąc powietrze.


Obudziłam się i złapałam powietrze.Bolał mnie brzuch i wtedy zdałam sobie sprawę,że to tylko kolejny głupi sen.Z oczu płynęły mi łzy,schowałam twarz w poduszce.Nie mogłam po prostu przestać śnić? Rozumiem to był błąd. Nigdy nie chciałam tego zrobić i żałuję każdego dnia mojego życia.Mimo to wciąż nawiedza mnie w nocy.


Spojrzałam na zegar zdając sobie sprawę,że czas do szkoły.Wstałam i czułam się jakbym w ogóle nie spała.Na pewno zasnę w szkole.Wzięłam szybki prysznic,wysuszyłam włosy,ubrałam parę lekko podartych dżinsów,różowy top i do tego moje czarne dr.Martins.Użyłam jakiś eyeliner,tusz do rzęs,błyszczyk i wzięłam moją torbę gotowa na kolejny dzień w głupiej szkole.







Weszłam do kawiarni i ziewnęłam po raz setny dzisiaj.Dostałam jedzenie i rozejrzałam się. Widziałam Eve uśmiechającą się do mnie i wskazującą,żebym z nimi usiadła.Posłałam jej mały uśmiech i poszłam do stołu gdzie siedzieli Eve,Allison,Lys,Justin,Chaz,Ryan,Steven i Zayn.Kiedy podeszłam do stolika Eve wciągnęła mnie szybko obok niej powodując,że się cicho zaśmiałam.Justin usiadł na przeciwko mnie,nawet na mnie nie spojrzał bo był zbyt zajęty jakąś dziewczyną z czarnymi włosami w stroju cheerleaderki.Nie,że mi zależy.


Położyłam łokieć na stole i oparłam twarz w mojej ręce.Spojrzałam w dół na moje jedzenie i wzięłam mały łyk wody.Czułam,że moje oczy robią się coraz cięższe więc je zamknęłam.


Po kilku minutach prawie zasypiałam,gdy  ktoś pchnął mnie powodując,że gwałtownie otworzyłam oczy.Rozejrzałam się wokół,aby znaleźć osobę,która była tak odważna,żeby to zrobić.Moje oczy wylądowały na Justinie,śmieje się ze mnie,więc to musiał być on.Dupek.


Zwężyłam oczy na niego a dziewczyna,która siedziała na jego kolanach spojrzała na mnie rozbawiona.W tym momencie naprawdę mnie to nie obchodzi.


-Nadal jesteś zmęczona?Praktycznie spałaś w każdej klasie-Justin zachichotał.


-Tak jestem,więc przestań mnie denerwować i daj mi spać.-powiedziałam i zamknęłam oczy.


Czułam jak Justin kopie moją nogę pod stołem,ale zignorowałam go i wyciągnęłam nogi z powrotem.Następnie uderzył mnie w policzek.Nie bolało w ogóle,nie było jak uderzenie bardziej jak klepnięcie.Westchnęłam i otworzyłam oczy,widziałam go uśmiechającego się.Zrobiło mi się gorąco w oczy,już miałam je zamknąć ponownie,gdy złapał mnie za rękę.


-Justin,czy ty kurwa sobie żartujesz?-splunęłam i wyciągnęłam rękę z powrotem.


-Nie,jesteś po prostu nudna.-powiedział.


-Dobrze,masz ją-wskazałam na dziewczynę siedzącą na jego kolanach-więc zostaw mnie w spokoju.Nie jestem zabawna kiedy chce mi się spać.


-Ta,wiem-uśmiechnął się. Zwężyłam oczy na niego a on trzymał ręce w obronie.


Jęknęłam i wyprostowałam się wiedząc że nie będę mogła spać.Wzięłam trochę frytek i zaczęłam je jeść,zdając sobie sprawę,że byłam bardzo głodna.Chwyciłam moje picie zamykając na chwilę oczy.Kiedy je otworzyłam widziałam,że Justin jadł moje frytki.Dyszałam zirytowana i spojrzałam na niego.Miał w ustach moje frytki.


-Justin,zabiję cię jeśli nie przestaniesz być irytującym chujem-podniosłam głos.


Widziałam,że się napiął i jego uśmiech znikł.Odwrócił wzrok od moich oczy połykając frytki.Zmarszczyłam brwi a on spojrzał na mnie.


-Przepraszam-wymamrotał.


-Uh,okay...-powiedziałam. Zachował się tak dziwnie.


Potem przestał zwracać na mnie uwagę i w milczeniu zaczęłam jeść moje frytki. Co do cholery jest z nim nie tak?





Weszłam do aresztu.Tak,zasnęłam na kilku lekcjach...Wszyscy dali mi szlaban.Nie mogłam się sprzeciwiać bo dostałabym go również jutro.Klasa była pusta z wyjątkiem jednego chłopaka.Miał na sobie skórzana kurtkę bez rękawów,ciemny szary top z dekoltem w serek i czarne dżisny pasujące do czarnych adidasów.Miał ciemne,czarne włosy i chyba nie golił się przez kilka dni.Jego uszy byłe przebite.Nogi położył na biurku a ręce założył z tyłu głowy.Wyglądał jak typowy badass.*

Usiadłam w tym samym rzędzie co on ale kilka miejsc dalej.Kątem oka widziałam jak mnie sprawdza. Przewróciłam oczami,pewnie to widział bo słyszałam jak chichocze.
Po piętnastu minutach wstał i usiadł obok mnie.Spojrzałam na niego dziwnie a on uśmiechnął się do mnie.

-Hej tam-wymamrotał,nie chcąc,żeby nauczyciel nas zauważył.


-Hej-odpowiedziałam nie patrząc na niego.


Po kilku sekundach chwycił mój podbródek powodując,że na niego spojrzałam.Uderzyłam w jego rękę.


-Zadziorna,podoba mi się-uśmiechnął się.


-Czy możesz się zamknąć?-posłałam mu fałszywy uśmiech.


-Nie bądź suką -powiedział.


-Nie nazywaj mnie kurwa suką albo uderzę cię w twarz.-szepnęłam-krzycząc.


Patrzył na mnie przez chwilę-Boisz się,że ludzie poznają twój mały sekret?Byłbym szczęśliwy móc im wszystko powiedzieć.


Spojrzałam na niego-Co ty kurwa masz na myśli?


-Oh,dokładnie wiedz co-splunął. Był zły.-Wiesz,długo starałem się by z tobą porozmawiać.


-Możesz jaśniej?-zapytałam i uniosłam brew.


-Jestem pewien,że znasz nazwisko "Jones"-powiedział podnosząc brwi.


Rozszerzyłam oczy.No wiecie,to nie może być dobre.Znał to pieprzone nazwisko.....Co to kurwa.Co jeszcze się wydarzy?


-Wiesz,powiedzieli mi,że spadł ze schodów,ale to nie wyjaśnia dlaczego miał ranę w brzuchu.To nie zajęło mi dużo czasu aby się dowiedzieć.Czy ty naprawdę myślisz,że każdy będzie wierzył w twoją głupią historyjkę?Że przyszłaś do domu i zobaczyłaś go martwego na podłodze?-splunął.


Byłam taka szczęśliwa,że byliśmy w areszcie bo wyglądał jakby chciał mnie zabić.


-S-skąd z-znasz Jake J-Jonas'a?-jąkałam.


Jego oczy stały się ciemne-On był moim wujkiem.

***


Brooke,co Ty żeś narobiła?

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
http://ask.fm/dzastajna

środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 15 "I know it's so wrong to ask you but I know she will never tell me"

Siedzieliśmy przy naszym stole z Ryanem, Chazem, Stevenem, Eve, Lys i Allison. Nigdy nie byliśmy przyjaciółmi, do czasu, gdy Brooke przyszła.

Brooke nie było tutaj, naprawdę nie wiem gdzie poszła, ale wyszła po trzeciej lekcji.

Rozejrzałem się wokół stołu, na moich przyjaciół i oparłem się o moje miejsce. Wszyscy tutaj uwierzyli, kiedy Brooke powiedziała, że nikogo nie zabiła. Chciałem jej uwierzyć, całym sobą. Ona nie mogłaby nikogo zabić, prawda? To byłoby.. Nie wiem. Wiem, ona nie jest najsłodszą dziewczynką, ale nie jest zabójcą. Prawda? Nie chciałem, żeby to była prawda, ale co jeśli jest? Elizabeth jest dziewczyną, która wie bardzo dużo o wszystkich i większości przypadków to jest prawda, ale teraz może nie mieć racji. Mam na myśli, wielu ludzi wiedziałoby, gdyby kogoś zabiła.

Ale znowu, ona nie otwierała się do każdego.

Wtedy zdałem sobie sprawę, że absolutnie nic o niej nie wiedziałem. Nie wiem, czy ma brata albo siostrę. Nie znałem jej rodziców. Nie wiedziałem, dlaczego wróciła do Stradford. Nie wieddziałem, gdzie mieszkała, zanim wróciła.

Nikt nigdy nie zapytał jej, nawet ja. To jest tak, jakby oni wiedzieli, że nie powie nikomu. Dlaczego nie powie nikomu? Co działo się w jej przeszłości, że nie chciała nic nikomu powiedzieć?

Nie mogło być tak źle, prawda?

Nie chciałem, ale nie widziałem innej opcji, niż zapytanie się Elizabeth. Ona była tą, która nazwała ją mordercą. I dlaczego ja jej wierzę? Ponieważ Brooke nie odpowiedziała, tak jak zazwyczaj robi. Wydawała się być przerażona, gdy Elizabeth powiedziała to do niej.

Podszedłem do Elizabeth, złapałem ją za rękę i wyciągnąłem prosto na puste korytarze. Odwróciłem się za rogiem, zatrzymałem się i oparłem o ścianę, a ona spojrzała na mnie dziwnie.

- Elizabeth, potrzebuję, żebyś mi coś powiedziała, okej? I nie możesz nikomu o tym powiedzieć albo pożałujesz. - splunąłem, już zirytowany. 

- Uspokój się, kochanie. Nie powiem. - skrzyżowała ręce i czekała aż dokończę, tak też zrobiłem.

- Chcę, abyś powiedziała mi coś o Brooke. Wiem, że to złe, że pytam Ciebie, ale wiem, że ona nigdy by mi nie powiedziała. Nie oczekuj ode mnie, że ci uwierzę, ale po prostu chcę wiedzieć, czy wiesz coś i masz na to dowód. - powiedziałem.

Jęknąłem, gdy zobaczyłem jej uśmieszek, oczywiście była zadowolona, że przyszedłem do niej zapytać o to. Już tego żałowałem, ale nie mogłem się teraz wycofać. Wiedziała, że chciałem się dowiedzieć, a ona mi powie.

- Cóż, cieszę się, że ktoś mi wierzy. - powiedziała.

- Nie wierzę ci, Elizabeth. - splunąłem. - Po prostu, kurwa, mi powiedz. Nie chcę słyszeć twojego pieprzenia. Chcę tylko znać prawdę.

- I dlaczego miałabym ci powiedzieć? - kontynuowała.

Kurwa, ona mnie irytowała. Nie sądziłem, że nie będzie chciała mi powiedzieć. Oczekiwałem, że będzie szczęśliwa, że w końcu może opowiedzieć jej historię.

Podszedłem do niej i pchnąłem ją na szafki, ale nie w sexy sposób, ona owinęła ramiona wokół mojej szyi. Chwyciłem jej twarz i pocałowałem mocno. Przygryzłem jej wargę i ssałem ją, powodując u niej jęk. Otworzyła usta a ja wsunąłem język do jej ust.

Po kilku sekundach odsunąłem się, a ona oddychała ciężko. Spojrzałem jej w oczy i mówiłem bardzo wolno.

- Elizabeth... powiedz... mi... - powiedziałem, cofając się. Jej ramiona opadły, a ona spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami. - Teraz! - podniosłem głos.

- Okej, okej. - wymamrotała. - Dobrze, powiem ci wszystko, co słyszałam, ale nie wiem, czy to prawda. - spojrzała w dół.

- Więc, w zasadzie nic nie wiesz? - warknąłem.

- Tak! Tak, ale wiem, że niektóre rzeczy są prawdziwe, ale może niektórzy wymyślili niektóre rzeczy. Ale wiem, że część z nich jest prawdziwa. - powiedziała.

- Okej, zaczynaj. - powiedziałem, zaczynając się niecierpliwić.

- Wiem, że mieszkała w Stratford, kiedy była młodsza, gdy miała 7 lat opuściła Stratford. Nie wiem, dlaczego wyjechała. Moja matka przyjaźni się z jej babcią i powiedziała mi, że jej babcia powiedziała jej, że mieszkała ze swoim wujkiem, gdzieś w Kanadzie. Jej babcia nie wie gdzie mieszkała, co jest dziwne, prawda? I jej rodzice, nawet nie wiem, co się z nimi stało. W zasadzie, tylko to wiem. - powiedziała.

Milczałem przez chwilę. Ta historia była tak dziwna. To nie miało żadnego sensu. Coś innego musiało się stać. Jej babcia nie wie, gdzie mieszkała z rodzicami? Oni umarli czy co? Ale Brooke powiedziała mi, że mieszka z rodzicami.

Wtedy zdałem sobie sprawę, że Elizabeth nie powiedziała mi, dlaczego nazwała ją mordercą.

- Nie mówisz wszystkiego. - zwężyłem oczy i można powiedzieć, że byłem już zdenerwowany. - Nazwałaś ją morderczynią.

- Taa.. o tym.. krążą pogłoski, że zabiła człowieka, który próbował ją zgwałcić. Ale mam wątpliwości, ponieważ jej reakcja na to, kiedy ją tak nazwałam. To znaczy, jeśli nikogo nie zabiła, to by tak nie zareagowała, no bo czemu, prawda?

Nie mówiłem nic. Starałem ułożyć to wszystko do kupy.

- Nie chcę w to wierzyć, uwierz mi Justin. Aż tak nie lubię jej, że nie będę szczęśliwa, jeśli nikogo nie zabiła. Chodzi mi o to, że jeśli ona jest mordercą, to kto powiedział, że nie zabije kogoś znowu?

- Nie zrobiłaby tego. - warknąłem.

- Jak możesz być tego taki pewien?

- Sama tak powiedziałaś. Są pogłoski, że zabiła kogoś kto próbował ją zgwałcić. A ty co byś zrobiła? Dała mu?

- Nie zabiłabym go. I to jest plotka Justin, może tak po prostu go zabiła. Może to nie był powód.

- Jestem pewien, że był powód. - powiedziałem i odwróciłem wzrok.

- Tak, ale czy to ma znaczenie? A jeśli to prawda? Chcesz to po prostu zignorować? - zapytała.

Spojrzałem na nią. Wiedziałem, że próbuje oddalić mnie od Brooke. I mówić prawdę, to działa. Ale nie wiem, co bym zrobił, gdyby ona kogoś zabiła. To znaczy, jeśli on naprawdę chciał ją zgwałcić, to to była samoobrona, prawda? A co, jeśli to był wypadek? Nie powinienem jej osądzać, bo przed chwilą ktoś powiedział mi to.

- Nie wiem, kurwa, w porządku? To chyba nawet nie jest prawda. - splunąłem.

Wzruszyła ramionami. - Cokolwiek powiesz, tylko uważaj. Nie chcesz, żeby teraz zabiła ciebie, co?

Pchnąłem ją na szafki, powodując, że się skrzywiła. Nie wierzę, że ona po prostu to powiedziała. Brooke nigdy by mnie nie zabiła.

- Słuchaj, suko, nie powiesz nikomu, że cię o to zapytałem, rozumiesz? Albo upewnię się, że nigdy nic nie powiesz. - splunąłem jej w twarz.

Skinęła głową i pozwoliłem jej odejść, idąc z dala od niej.

Widziałem Brooke stojącą przy jej szafce, zmarszczyłem brwi.

- Co się z tobą stało, Brooke? - mruknąłem do siebie.




***************************************
O M G *-*

Ciekawe, czy Brooke to wszystko słyszała...
Coś czuję, że Justin będzie miał przekichane xd


A z takich no formalnych rzeczy to tak: 

♥ Wszyscy, którzy czytają, proszę KOMENTUJCIE! Piszcie cokolwiek, chociaż 'fajne' albo 'beznadziejne'. Rozumiecie, chcemy tylko wiedzieć, że mamy dla kogo tłumaczyć i naprawdę to, że napiszecie chociaż serduszko to serio motywuje do dalszego pisania ;3

♥ po za tym, przepraszam, że musieliście tak długo czekać c;


buziaki, @ricelikebieber

mój ask ♥ 
mój twitter ♥ 




wtorek, 20 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 14 "I thought you said I would never see your bedroom.'

Brooke's POV

Usiadłam na łóżku opierając się o ścianę, w moim czarnym dresie i czarnym topie pijąc gorąco czekoladę. Padał deszcz na zewnątrz,naprawdę mocno. To było bardziej jak burza.


Moja babcia była na zewnątrz, odwiedzając rodzinę od mojego dziadka w jakimś mieście w Kanadzie na tydzień.Technicznie była to też moja rodzina , ale nigdy ich nie spotkałam.


Usłyszałam donośny grzmot i przytuliłam poduszkę. Nie bałam się piorunów , ale nie podobało mi się to.


Zdzwonił dzwonek do drzwi powodując że podskoczyłam.Powoli położyłam gorącą czekoladę  na moim nocnym stoliku i poszłam na dół.  Nie mogłam nic poradzić  na to ,że odczuwałam strach, jest burza i ktoś stoi teraz pod moimi drzwiami. Pieprzone horrory.


Powoli otworzyłam drzwi i zobaczyłam Justina był cały mokry od deszczu i było mu zimno.

-Justin?

Spojrzał na mnie -Hey.-drżał -Mogę wejść? Jest zimno.

-Dlaczego? -zapytałam zdezorientowana

-Chcę z tobą porozmawiać -mruknął

Patrzyłam na niego przez chwilę i podeszłam bliżej.

-Proszę Brooks, -powiedział podczas gdy jego oczy błagały mnie aby pozwolić mu wejść. Nie wiem czy to dlatego ,że  jest zimno  czy dlatego żeby ze mną porozmawiać.


Westchnęłam i odsunęłam się na bok żeby mógł wejść.szybko wszedł do środka mojego domu i ruszył do przodu, a krople deszczu kapały z jego ciała na podłogę.

-Przepraszam nie mam nic żeby się przebrać a nie sądzę,że masz taki sam rozmiar jak ja. -zaśmiał się.

-To nie ma znaczenia-powiedziałam.


Zdjął z siebie swoją skórzana kurtkę , pozostając w białej koszulce w serek, czarnych dżinsach i czarnych Suprach.


Weszłam do kuchni -Chcesz gorącej czekolady?


-Tak! -wykrzyknął


Roześmiałam się i podałam mu ją.


-Chodźmy na górę , zostawiłam u siebie w sypialni czekoladę-powiedziałam.

Szedł pomału za mną na górę.Weszłam do swojej sypialni i dałam mu ręcznik żeby się wysuszył.
Usiadłam na łóżku , podczas gdy on suszył włosy i próbował wysuszyć swoje ubrania ,ale to nie działało.
Spojrzałam w gore i zobaczyłam go uśmiechającego się do mnie.

-Co? -zapytałam.

Podszedł do mojego łóżka i usiadł.

 -Myślałem ,że już nigdy nie zobaczę twojej sypialni.

-Hey kto powiedział że możesz usiąść na łóżku-powiedziałam i pchnęłam go wskazując na kanapę . Przewrócił oczami i podszedł do kanapy siadając.

-Tak jak powiedziałam .Biorę czekoladę i idziemy na dół...

Przerwał mi -No,no podoba mi się tutaj. Ładny masz pokój.
-Och , proszę moja sypialnia jest wspaniała.-powiedziałam
-Tak,ale bardzo dziewczęca -wskazał na wszystko co ma różowy kolor w moim pokoju.
-Jestem dziewczyną Justin.
-Wow, naprawdę? Nie wiedziałem.-fałszywie dyszał.
-Zamknij się . -zachichotałam

Spojrzał na mnie i uśmiechnął się , ale po kilku sekundach jego twarz stała się poważna.Patrzyliśmy na siebie przez kilka minut w milczeniu.
-Tak więc o czym pan chcę rozmawiać? -zapytałam

-Taa..Broks, uhm pierwsze, chciałem cię przeprosić za złość na ciebie w domu Chaza . Nie powinienem tego robić. A po drugie  po prostu nie mogę znieść nie rozmawiając z tobą.-westchnął. -Przykro mi,po prostu chcę móc z tobą rozmawiać, wiesz?

Powoli skinęłam głową i spojrzał na dół na sekundę.

-Justin?
-Tak?

-Ty.. Uh..Wiem,że jest Ci lepiej beze mnie,co? Bo..Nie Wiem.. -spojrzałam mu w oczy.

Uśmiechnął się -Nie obchodzi mnie to.

Roześmiałam się i uśmiechnęłam.
Wstał i podszedł do mnie ,a ja wciąż patrzałam mu się w oczy. Usiadł na łóżku obok mnie.

-Czy mogę cię przytulić?.-zapytał.


-Dlaczego pytasz?.-zachichotałam.

-Nie wiem,ponieważ... -zachichotał.

Uśmiechnęłam się i skinęłam głową.

Przez to ,  objął mnie w talii i przyciągnął mnie bliżej siebie.Oparłam głowę na jego piersi , a on pocałował mnie w skroń. Nie mogłam się powstrzymać  aby podnieść ręki  przejechać palcami po jego klatce piersiowej w dół aż do żołądka. Czułam jego abs przez koszulkę i uśmiechnęłam się.

Czułam dreszcze pod jego dotykiem i zmarszczyłam brwi. Dlaczego on to robił?

-Wiesz Brooks, lubię tą stronę ciebie-mruknął.

Spojrzałam na niego.-Mam różne strony?


Patrzał mi w oczy na chwilę, a następnie pomału skinął głową.



-Masz to złą stronę ,średnią dla wszystkich , a potem jest strona emocji i nie mówiąc to jest naprawdę seksowna  strona ciebie,a po tej jest ta strona,słodka i spokojna -powiedział śmiejąc się.



Walczyłam z uśmiechem. -Tak w zasadzie to można powiedzieć ,że jestem dwubiegunowa?



Zacisnął ręce wokół mojej talii i przyciągnął mnie bliżej.- Nie, Brooks nie o to mi chodziło.



-Wiem.-uśmiechnęłam się.-Tak więc,którą stronę lubisz?


Ukrył twarz w moją szyję.-Hmm, myślę, że jednak lubię tą seksowną i słodką jednocześnie.


Przypomniałam sobie że ostatnio jak schował głowę w moją szyję to mnie ugryzł.


-Przysięgam, Justin jeśli ugryziesz mnie znowu ,zobaczysz mnie znowu w tej złej stronie.-powiedziałam.



Czułam zęby na mojej szyi i warknęłam.



-Justin ostrzegłam-powiedziałam gdy poczułam jego otwarte usta.



Ale zamiast ugryźć mnie w szyję pocałował ją.



Przejechał swoimi miękkimi ustami na mojej szyi .Czułam się tak dobrze.



Wyciągnął głowę i spojrzał na mnie, uśmiechając się. Wtedy jego wzrok padł na moje usta i wiedziałam, co chciał zrobić,więc położyłam głowę na jego piersi ponownie.


-Wybaczam, przy okazji-powiedziałam,gdy przypomniałam sobie ,że jeszcze mu tego nie powiedziałam.


Czułam jego uśmiech przed moim czołem . Dał mi w czoło buziaka.


***Ta końcówka *__*         Mamy już za sobą 14 rozdział i bardzo się  z tego cieszymy    

CZYTASZ=KOMENTUJESZ  

@yeaahbiebah
ask